sobota, 25 kwietnia 2015

Wiosna ach to Ty!

Tadam! I oto zleciał kolejny tydzień szkolny i już bliżej niż dalej do..........maturki rzecz jasna! :D A tak naprawdę to mam dziś świetny humor.
W tym tygodniu podziwiałem z ludźmi z klasy maturzystów, którzy przyszli do szkoły tak naprawdę sobie posiedzieć i wychillować. Na szkolnym patio zrobili sobie grilla, była muzyka itd. Nie ukrywam, że szczerze im zazdrościłem. Co prawda jeszcze matura przed nimi, ale to i tak super, że zakończyli już kolejny etap w ich życiu.

U mnie wszystko po staremu. Tydzień mija błyskawicznie, co jednak powoduje uśmiech na mojej twarzy. :) Wczorajsze (dzisiejsze?) ognisko urodzinowe Koleżanki było naprawdę udane. Żuchwa i brzuch do teraz mnie od śmiechu bolą.
Kolejną dobrą informacją jest to, że od piątku weekend majowy a potem matury. Co za tym idzie jest trochę wolnego, który przydałoby się jakoś wykorzystać... :)

Miłego dnia!


sobota, 18 kwietnia 2015

Biolo Bajolo!

Witajcie w tą brzydką sobotnią pogodę!!
Tydzień (dokładnie to 5 dni :D ) nauki zleciały mi nie wiem kiedy...
Tydzień zacząłem naprawdę świetnie, ponieważ wraz z moją Panią od biologii udaliśmy się na wydział biologii na pobliski uniwersytet. Było naprawdę świetnie! Patrzeć przez mikroskop wart 3,5 mln czy podziwiać zdjęcia spod mikroskopu elektronowego to naprawdę fajna rzecz. Lecz niestety studiowanie biologii to nie moja bajka...
Później udaliśmy się do pomieszczenia anatomii, w którym pierwszy raz poczuliśmy zapach formaliny. Rzecz jasna nie było to pomieszczenie z ludzkimi zwłokami lecz ze zwierzęcymi. Np. podziwialiśmy mózg szynszyla :D
Emocje były przednie, ale My musieliśmy zrealizować swój plan. Mianowicie, mieliśmy wrócić na 6h lekcyjną, ponieważ miał się odbyć wówczas sprawdzian z polskiego. Ale, że niewiele osób się nauczyło to musieliśmy robić wszystko co w naszej mocy!
Wyszliśmy o 12:15 z wydziału a o 12:29 mieliśmy komunikację miejską. Zaczęliśmy iść meeeega wolno, mówić, że kogoś brakuje (ponowne sprawdzanie listy), a to kogoś coś boli...
Po opuszczeniu terenów uniwerku udaliśmy się w przeciwną stronę (na kolejny przystanek) a to oznaczało dłuższy odcinek marszu. I wtedy był cyrk, odstępy między grupami były kilometrowe, mega ciemne  niebo się zrobiło i zaczął wiać mocny wiatr. (tyle piachu się dawno nie najadłem :D ). Koniec końców był taki, że jakimś cudem doszliśmy do przystanku, ale nie jechaliśmy tym o 12:29 lecz tym o 12:40!! (12:45 - początek lekcji).
Po dotarciu do szkoły i klasy byliśmy raptem 20 minut i udaliśmy się do domków.
Sprawdzian oczywiście odbył się we wtorek, ale to zawsze jakiś czas na lepsze "przygotowanie się".
Poniedziałkowy dzień minął mi niezwykle miło.


PS: Miłego dnia!

sobota, 11 kwietnia 2015

Kwietniowo

W tą piękną, zjawiskową dzisiejszą pogodę postanowiłem napisać tego posta. Jest kwiecień całą parą. Da się go już odczuć wszędzie. Słoneczko od rana, bezchmurne, czyściutkie niebo, śpiew ptaków, ludzie spacerujący, ciepło, przyjemny wiaterek... Uwielbiam taką aurę!

Ale sam kwiecień przypomniał mi moją osobę rok temu... Nauka do egzaminu gimnazjalnego, ta duża niepewność jak mi pójdzie i czy się dostanę tam gdzie chcę, czy na pewno wszystko powtórzyłem, a jak zaśpię na egzamin.... i takie tam. Teraz, to rzecz jasna są miłe wspomnienia, które z każdą osobą spotkaną z byłej klasy poruszamy. Drogim Gimnazjalistom życzę oczywiście powodzenia na egzaminie i dostania się do wymarzonych szkół. Pamiętajcie, aby stres i lęk zostawić za drzwiami sali. To naprawdę pomaga, wierzcie. Szczęścia na egzaminie! :)

Dziś natomiast w moim liceum jest dzień otwarty. I  to wydarzenie także ma stałe miejsce w mojej pamięci. Doskonale to pamiętam a nawet i widzę to jak też się przekomarzałem wraz z Pewną Panią po budynku obecnej szkoły (a wtedy bardzo do niej pragnący uczęszczać). Te wszystkie sale i nauczyciele wydawali mi się niezwykle przyjaźni i mili. Oczywiście do teraz tak sądzę rzecz jasna. :) To było dokładnie równe 2 tygodnie przed egzaminem. I ta ogromna chęć wewnątrz pragnąca tu chodzić od września... niesamowite uczucie.

Jak patrzę na okres od tamtego dnia tamtego roku do dziś widzę jak wiele się wokół mnie zmieniło i jak ja sam się zmieniłem. Muszę przyznać, że jak na osobę pragnącą, aby czas szybciej leciał to okres ten zleciał mi w błyskawicznym tempie. Miło się wspomina chwile przed i po egzaminie, rekrutację itp. , ale mimo wszystko nie chciałbym już do nich wrócić. Wystarczą mi świetne wspomnienia.

Miłego dnia!



sobota, 4 kwietnia 2015

Alleluja!

Wczorajszy dzień to był istny szok. W ciągu 8 godzin przeżyłem zimę, wiosnę i ponownie zimę. Brzmi równie śmiesznie jak śmiesznym zjawiskiem to było. Rano zima, po południu zero śniegu (słońce na maxa) a wieczorem, kiedy wracałem z adoracji grobu Pańskiego znów śnieg. Płatki padały tak śliczne, że te z okresu zimy mogą się schować.
W ogóle ten okres od zimowiska do teraz minął mi nie wiem kiedy...jest to niesamowite a zarazem cudowne szczególnie dla osoby, która chce aby czas leciał szybciej.
Podobnie jak rok temu, bieganie chciałem rozpocząć od początku kwietnia. I prawie mi się to udało gdyby nie kolega zwany śniegiem. Niesamowicie przeszkadza w widoczności i przyczepności.
Dziś natomiast pogoda rodem z Grecji. Ciepło, słońce, przyjemny wiaterek...nic tylko iść na spacer!
Wesołych Świąt!


PS: Piosenka, która daje dużo pozytywnej energii do życia. :)

środa, 25 marca 2015

I won't be a cardiologist...

Dziś w mojej szkole był Dzień Przedsiębiorczości. Klasy lub kilka osób z nich udawało się do wybranego miejsca. My, z racji iż biolchemy wybraliśmy się do szpitala całą klasą. Zwiedzaliśmy szpital i oddziały. Nefrologia, neurologia, nowy oddział pediatrii, blok operacyjny chirurgii dziecięcej itd. Mieliśmy okazję porozmawiać z ordynatorem nefrologii (bardzo miły człowiek) i kilkoma innymi.
Po zwiedzeniu zaplanowanych miejsc, o godzinie 12 wszyscy rozeszli się do domków. Lecz nie Pewna Pani i ja. My byliśmy spragnieni ujrzenia czegoś więcej. I tak udaliśmy się na oddział kardiologii. Tam spotkaliśmy "szefa", o którym po niespełna godzinie mogę powiedzieć, że jest bardzo ciepłym i przyjaznym człowiekiem. Widzieliśmy 3 zabiegi w tym koronarografię. Hitem było to, że wspomniany "szef" chciał Nas wziąć do stołu... ale odmówiliśmy. Przyznam się, że jak słuchałem co lekarze do siebie mówili (nazwy, jakieś schorzenia czy co to tam było) to czułem się jakbym przebywał wśród obcokrajowców :D
Pomimo iż na kardio nie spodobało mi się zbytnio to dzisiejszy dzień mocno uświadomił mnie w jakim kierunku chcę podążać.


sobota, 21 marca 2015

The End

Tak, właśnie tak... O godzinie 15 zakończyło się lenistwo najlepsze od niepamiętnych lat. To właśnie wtedy Nasz autokar dojechał do miejsca odjazdu sprzed tygodnia. Kilka wspaniałych dni, mnóstwo cudownych wspomnień, wiele czasu spędzonego ze znajomymi oraz rozmowy na wszelakie tematy zapadną mi najlepiej w pamięci.
Nie ukrywam, że rozleniwiłem się i tylko czekam, rozglądam się za kolejnym wolnym czasem.
Wyjazd był naprawdę przedni i dałbym wiele, aby go powtórzyć. Moje umiejętności narciarskie gwałtownie wzrosły, liczba znajomych na fejsie wzrosła :D a na dłoniach pojawiły się nowe blizny od różnego rodzaju "aktywności".
Nieszczęście było blisko mnie, gdyż już w 2 dniu wylądowałem na prześwietleniu w szpitalu.
tak, tak... brzmi poważnie a tak naprawdę to wpadła na mnie jadąca ze średnią prędkością koleżanka i ja i Ona wylądowaliśmy na mojej lewej ręce, którą później wszyscy podejrzewali za złamaną. Koniec końców był taki, że nabawiłem się silnego stłuczenia przedramienia lewego. Ale akurat z wiarą w to, że nic mi nie jest pozostawałem tylko ja.
Wizyta w zakopiańskim szpitalu spowodowała, że ominęły mnie termy, ale jak to się mówi - zdrowie ważniejsze. :)
Jeśli chodzi o naukę to do nadrobienia tylko polski, matma i historia. Czyli prawie nic. :) W wolnych chwilach (czyt. kiedy wszyscy już spali a ja nie mogłem) rozmyślałem o czasie przyszłym i stwierdziłem, że to nie ma kompletnie sensu, ponieważ to co ma się stać jest już zaplanowane i, że to kompletnie strata czasu, która nie pozwala Nam dobrze przeżywać tego tu i teraz.

Wyjazd ten z wielu względów zapadnie mi do końca życia w pamięci a myśl o nim będzie mi przypominała najwspanialsze lata mojego życia.


PS: Piosenka na miłe zakończenie wyjazdu, która nierozłącznie mi się z nim kojarzy. :)

czwartek, 12 marca 2015

Chwila odpoczynku?

2 tygodnie w szkole zleciały tak szybko, że ich prawie nie zauważyłem. Teraz czas na narty! W marcu, bo w marcu, ale jednak. :) Zimowisko już od niedzieli. Mam nadzieję, że będzie fajnie.

Od kilku dni myślę czy zdawać rozszerzony angielski czy też nie. Do zdawania zachęca mnie siostra, ale obawiam się, że mój poziom angielskiego jest jeszcze zbyt niski... Boję się także, że to może się odbić kosztem biologii i chemii...
Parząc z innej perspektywy to jednak nie jest on potrzebny przy rekrutacji na wiadome studia, ale czy nie przyda się potem ewentualnie na nich? (jeśli się rzecz jasna dostanę :D ) Zobaczymy. :)

Już nie pamiętam kiedy weekend zaczynał mi się już w czwartek, ale jest to naprawdę bardzo przyjemne...


PS: Piosenka dnia usłyszana w radiu :)