sobota, 20 grudnia 2014

Święta...

Ajć, bardzooo długo mnie nie było na moim e-pamiętniczku... :(
Ostatni sprawdzian z matematyki napisany, ocena z poprzedniej kartkówki też okey, wigilia klasowa suuper, wieczór po wigilii cudowny. Jasełka obejrzane, pożegnanie świąteczne ze znajomymi zaliczone. Uroczyście mogę ogłosić, że święta Bożego Narodzenia (okres przed nimi) uważam za rozpoczęty!
Ten okres od 1 września naprawdę mnie zmienił. Mam wrażenie, że choć odrobinę wydoroślałem i mam troszeczkę inny pogląd na życie. Kiedyś nauka, a raczej brak chęci do niej była moją zmorą... Dziś śmiało mogę powiedzieć, że naprawdę polubiłem się uczyć. :)  Co prawda kładę dość znacząco przedmioty rozszerzone, ale matematyka (a raczej Pani profesor) daje Nam popalić.
Ostatnie 2 tygodnie przed przerwą świąteczną miałem totalne urwanie głowy. Kumulacja sprawdzianów. Istny szok! ...ale dałem rade. :)
Za oknami niestety brak śniegu i nic nie zapowiada na jego znaczną ilość w tym roku... oby się mylono.
PS: pozdrawiam fanów białego szaleństwa i łączę się w bólu.
 Wena niestety dziś mi nie sprzyja i post ten należy do bardzo ogólnych, ale przez tą przerwę świąteczną postaram się wyskrobać coś bardziej twórczego.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Odrobina pozytywizmu...

Weekend, który minął był naprawdę udany pod względem nauki. Zrobiłem większość prac domowych na przyszłe dni i zdążyłem się pouczyć. Hitem dla mnie było to, że zrobiłem pierwsze dwa zadania z nowej matury rozszerzonej, które dała Pani profesor. Rzecz jasna były one banalne (pierwsze to narysować wykres a drugie -  odpowiedzieć na pytanie na podstawie tabeli). Banały, ale wierzcie mi, że sprawiły mi one tyle frajdy co nigdy! Jeszcze kiedy w odpowiedziach sprawdziłem i się zgadzało to wówczas uzyskałem swoje 3 pierwsze punkty na egzaminie dojrzałości! Radocha na cały dzień! :)
Poza tym to u mnie jak zawsze okey. Nauki co niemiara (historia, polski, matma etc. ) a oceny nie najlepsze. Odliczam dni do piątku i tak mi leci tydzień za tygodniem...
Post ten tworzę 24.11, ponieważ jest to szczególna data dla mnie. Moja pierwsza rocznica.
PS: trzymajcie za mnie kciuki, abym dotrwał do końca tygodnia, ponieważ 5 sprawdzianów przede mną. Ale dam radę!


Dla Pewnej Pani...

poniedziałek, 17 listopada 2014

Jestem bezużyteczny...

Matko, jak mnie tu dawno nie było... :(

U mnie bez zmian. Wszystkich świętych, impreza Halloween, półmetek, pogrzeb kolegi z równoległej klasy... to wszystko już za mną.
W liceum dużo się dzieje. Nauki jest całe mnóstwo, a kiedy patrzę na oceny to uświadamiam sobie, że jestem zerem... (2,2,3 itd.) Uczę się wszystkiego i niczego tak naprawdę. W ogóle nie czuję, że jestem w klasie biologiczno-chemiczno-fizycznej. ...Oprócz fizyki, bo jej robimy naprawdę dużo, a jak wiecie to niezbyt dobrze dla mnie, bo z fizyki jestem noga...
Jak przed założeniem tego bloga byłem pełen energii, pomysłów m.in. na siebie i ogromnej chęci tak teraz jest odwrotnie. Zero dobrych ocen, zero przyrostu wiedzy (m.in. biologicznej i chemicznej), zero radości, zero pomysłów pchających do przodu... Nic.
Na dodatek Pani od matematyki mnie i kolegę przyłapała jak nie umieliśmy jednej rzeczy i teraz to już w ogóle boje się każdej matmy. Powiem Wam, że staram się wyglądać na osobę spokojną, ale w głębi boje się wszystkiego. (szkoła)
Mam nieodłącznie wrażenie, że wszyscy radzą sobie lepiej ode mnie a ja jestem na szarym końcu. Mam bardzo wymagające Panie od polskiego i matmy oraz bardzo wymagającego Pana od histroii... to wystarczy, aby zaprzepaścić cały miesiąc biologii i chemii. Mam wrażenie, że chodzę do tej szkoły, bo chodzę... Obawiam się zawsze najbardziej poprawek, nie cierpię ich!!
Także u mnie nudno, smutno, szaro....ale będzie lepiej, wierzę w to!

niedziela, 2 listopada 2014

Listopadowo...

Prawie zapomniałem o istnieniu bloga, tyle sie dzialo w ostatnich dniach...

Po pierwsze, wycieczka klasowa do Berlina jest zaliczana (wedlug mnie) do średnio udanych. Powody tej średniej oceny zachowam dla siebie. :)
Po drugie, w tym tygodniu mialem 7 sprawdzianów, z których najgorzej poszedl mi angielski O.o
Po trzecie, bycie w klasie z rozszerzoną fizyką daje się we znaki. :/ Duże wymagania, nauki sporo a jeszcze jak ktoś nie rozumie i nie wiąże z nią przyszłości to wierzcie, ze jest naprawdę ciezka.
Poza tym, nauki jest mnóstwo. Szczegolnie najgorsza jest historia, polski i oczywiscie fizyka. Ale daje rade! :)
Tak z weselszych rzeczy to Halloween Party uwazam za udane mimo iż gospodarz trochę źle sie poczuł. :D
Przyszły tydzień mam troszeczkę luźniejszy. Miejmy nadzieję, ze nie obudzę sie znów w środku nocy wystraszony, ze czegoś nie umiem bądź nie rozumiem na jutro.  

PS: szkolenie na wolontariusza w hospicjum jest naprawdę mile, przyjemne i ciekawe. Jeszcze tylko dwa szkolenia i moze moze nim zostanę. Ale spokojnie, wiem z czym to się wiąże.

...udanej niedzieli!

niedziela, 19 października 2014

Co to takiego...?

Dlugo, oj dlugo mnie tu nie bylo...

U mnie bez zmian. Dużo nauki a z niej i tak brak efektow. Zapieprzam rowno caly doslownie tydzień a jak spojrzec na oceny to plakac sie chce. Co ja źle robie?! Wyczuwam zagrożenie z fizyki na półrocze poki co... :(

Nie chce zawalić przedmiotów typu geografia, wok czy wos, ale ostatnio jak nam zrobiono sprawdzian z woku albo wosu to oceny byly naprawdę nieciekawe w klasie.
Tak naprawdę to nie boje sie przyznac, ze nie jestem dobry z fizyki, matmy, historii czy polskiego. Mam naprawdę fatalne z tych przedmiotów oceny. ...ba! Ja z tych przedmiotów jestem "noga"... :(
Codziennie chodze strasznie wkurzony, bo wiem, ze czegoś na jutro nie umiem/rozumiem i wiem jakie to niesie za sobą konsekwencje. Nie wiem czy to przerost ambicji czy zla organizacja czasu, ale naprawdę obawiam sie.

Wiem, ze to moze z gimnazjum zostalo, ze będę dostawal same 5 i 6, ale nie sadzilem, ze ta skala tak sie wydłuży do ocen niższych... :(

Jeśli chodzi o naukę to staram sie wszystko ogarniać lepiej lub gorzej, ale ostatnio idzie mi tylko gorzej... Tak wlasnie przed chwila dowiedzialem sie, ze ze sprawdzianu z matmy dostalem 2... :(
Ucze sie dużo, a mimo to biologii nie tknąłem od tygodnia... Póki co, to na razie odechcialo mi sie wszystkiego, bo od wszystkiego co ruszę dostaje niezle po tyłku...

A tak z bardziej weselszych rzeczy to poszedlem na kurs wolontariuszy. Jak wszystko dobrze pójdzie to niedlugo będę wolontariuszem w hospicjum. :)

Miłego dnia. 

niedziela, 5 października 2014

Chcesz? -masz!

Piszac po raz kolejny w piekna i słoneczną niedziele...

U mnie bez zmian. Od poniedziałku do piątku ciągle wstawanie o 5:50, szkola, a po szkole nauka... Ostatnio czuje sie jak wybitny humanista, gdyż caly tydzień spędzam w historii, polskim i wosie...

Co do rozszerzeń to nie mam na nie kompletnie czasu! Z bio idzie, ale z chemii juz nie tak kolorowo... Musze solidnie w niej posiedzieć, ale nie mam kiedy... I wlasnie to mnie najbardziej denerwuje! Bo czy to jest moja zla organizacja czasem czy zbyt długi czas przyswajania informacji...? ;/

Jak tak dalej pojdzie to chyba dam sobie spokój z innymi przedmiotami i skupie sie na tych dwóch....
....szczegolnie okropne jest to, ze ktoś taki jak ja historii i innych nieinteresujących go rzeczy uczy sie na pamięć. W gimnazjum to sie udawalo, ale czy w LO tez...

Póki co byle do piątku!

niedziela, 28 września 2014

Drastycznie...

Jest piękna jesienna niedziela. Słoneczko świeci cudnie i temperatura tez niczego sobie. A w domku ja, z książką do geografii na kolanach, angielskim, historia, wosem i polskim na biurku. I na zlosc, wszystko do nauczenia sie... :(

...A planowałem weekend w bio i chemii... I wez tu nie poczuj sie jak humanista....

Ale chyba tak juz musi byc (na pewno musi :D )
Poza tym dam rade.

Amen.